Gdy po raz pierwszy spłynęła w mą duszę

Miłość, dla której dziś znoszę katusze

I łzy goryczy wylewam bez końca,

Jaśniejszą była mi od gwiazd i słońca

I tak radosną, że jej chęciom gwoli161

Do najstraszniejszych byłbym gotów kaźni!

Lecz wnet poznałem błąd mej wyobraźni:

To była złuda, która wabi, drażni,

Na to, by strącić w odmęty niedoli.

Tak... Opuściła mnie okrutnie ona,