— Co ci się, u diabła, stało, towarzyszu Calandrino? Chuchasz, dmuchasz i wzdychasz ustawicznie!
— Ach, przyjacielu — odrzekł mu na to Calandrino — gdybym miał kogoś, kto by mi dopomóc zdołał, jakże byłbym szczęśliwy!
— Do czego ci ta pomoc potrzebna? — zapytał Bruno.
— Ach — westchnął raz jeszcze Calandrino — powiem ci, ale nie wyjawiaj tego, broń Boże! Otóż wiedz, że w tym domu przebywa dziewczyna piękniejsza niźli wszystkie czarodziejki razem wzięte, a tak we mnie rozmiłowana, że zadziwiłbyś się prawdziwie, gdybyś się o tym przekonał! Ja sam dopiero dzisiaj upewniłem się o tym przy studni.
— To źle — zawołał Bruno — proś Boga, aby to nie była żona Filippa.
— Wiesz, wydaje mi się, że tak jest w samej rzeczy — odparł Calandrino — bo przywołał ją, a ona weszła do jego komnaty. Zaliż to jednak może być przeszkodą? Gdy o sprawy miłości chodzi, gotów jestem drwić sobie z samego Pana Jezusa, a cóż dopiero z Filippa. Wierę57, towarzyszu, okrutnie mi ta dzierlatka do gustu przypadła.
— Calandrino — rzekł po chwili namysłu Bruno — gotów jestem z przyjaźni do ciebie dowiedzieć się, kto ona zacz. Jeżeli jest istotnie żoną Filippa, to załatwimy sprawę bez próżnego gadania, znam bowiem doskonale tę białogłowę. Jakby tu jednak zrobić, aby Buffalmacco nic nie spostrzegł? Nie podobna prawie mówić z nią na osobności.
— Z Buffalmacca nic sobie nie robię — odrzekł Calandrino — strzeżmy się natomiast Nella, gdyż ten, jako krewny Tessy, gotów nam wszystkie szyki pomieszać.
— Masz słuszność — odparł Bruno.
Bruno nie potrzebował się pytać, kto była ta dziewczyna, widział bowiem, jak przychodziła, i słyszał od samego Filipa bliższe o niej szczegóły. Gdy Calandrino robotę na chwilę opuścił i wyszedł, pragnąc ją ujrzeć, opowiedział Bruno Buffalmaccowi i Nellowi całą historię i uknuł z nimi spisek — aby dzięki tym amorom Calandrina zadrwić sobie z nieboraka. Gdy tedy58 Calandrino powrócił, Bruno spytał go szeptem: