— Tak, panie, byłem tym, o kogo się pytacie, i kim już wkrótce być przestanę!
Wówczas admirał zapytał, co go do takiego stanu przywiodło.
— Miłość — odparł Gianni — i gniew króla.
Ruggieri poprosił go, aby mu o wszystkim szczegółowie103 rozpowiedział. Wysłuchawszy opowieści nieszczęśnika, chciał odejść śpiesznie, aliści104 Gianni zatrzymał go i rzekł jeszcze:
— Ach, czcigodny panie, jeżeli to tylko w waszej mocy leży, wyjednajcie mi jedną łaskę u tego, z czyjego rozkazu tu na stosie stoję.
— Jakaż to łaska? — spytał Ruggieri.
— Wiem — odrzekł Gianni — że niedługo już umrzeć muszę i dlatego tej łaski się dopraszam, abym nie był obrócony plecami do dzieweczki, którą nad życie me kocham, podobnie jak i mnie ona, ale twarzą w twarz z nią ginął i tym sposobem w chwili śmierci z jej oblicza pociechę i spokój mógł czerpać.
Ruggieri rzekł ze śmiechem:
— Ochotnie to uczynię, a nawet postaram się o to, abyś mógł na nią patrzeć jeszcze tak długo, aż ci obmierznie.
Po tych słowach odszedł, rozkazawszy wprzód wykonawcom wyroku, aby nic więcej poczynać się nie ważyli, póki nowych poleceń od króla nie otrzymają. Później nie mieszkając105 udał się do króla i chocia srodze gniewliwego go znalazł, wypowiedział otwarcie swój sąd.