Gianni oświadczył, że chętnie się na to zgadza. Po czym wstali oboje i przystąpili na palcach do drzwi, za którymi stał ciągle Federigo, mający już niejakie wątpliwości. Pani Tessa, zatrzymawszy się na progu, rzekła do męża:
— Uważaj, abyś splunął, gdy skończę zaklęcie.
— Dobrze — odparł Gianni.
Pani Tessa po chwili milczenia zaczęła w te słowa:
O duchu z zadartym chwostem,
Wróć, skąd idziesz, szlakiem prostym!
Słysz, czuj, słuchaj woli mojej.
Tam, gdzie krzak brzoskwini stoi,
Znajdziesz dla się zapas wszelki:
Owoc kurzy, tłuszcz i mięso,