— Mam jeszcze jeden grzech, ojcze, o którym wam nie powiedziałem. Przypominam sobie, że kiedyś w sobotę wieczorem, po dziewiątej godzinie, kazałem służącemu zamieść podłogę w domu, przez co uchybiłem świętej niedzieli.
— Niewielki to grzech, mój synu — odparł mnich.
— Nie mówcie tak, mój ojcze, niedzielę, jako dzień święty, wielce czcić należy, bowiem w dniu tym nasz Zbawiciel zmartwychwstał.
— Czy popełniłeś jeszcze jaki grzech? — zapytał mnich.
— Tak, ojcze — odparł Ciappelletto — raz w kościele bożym przez brak baczenia splunąłem.
Mnich zaczął się śmiać i rzekł:
— Nie dręcz się tym, mój synu! My, którzy jesteśmy zakonnikami, cały dzień w kościele spluwamy.
— I bardzo źle czynicie, gdyż niczego tak w czystości utrzymywać nie należy, jak kościoła, w którym się Bogu cześć oddaje.
Jeszcze siła71 podobnych rzeczy naopowiadał mnichowi, wreszcie zaczął wzdychać ciężko i gorzko płakać (a był w tym wszystkim mistrzem zawołanym).
— Co ci się stało, mój synu? — zapytał mnich.