Kochankom szczęsnej chwili nie zamąca,

Niech się mą śmiercią cieszy triumfująca

Ona, dla której tak byłeś rozrzutny,

Że aż dwa serca zapaliłeś dla niej,

Z których tu jedno krwawi się i rani!

O pieśni moja, pieśni w łzach skąpana,

Już niepowtórna, nienaśladowana,

Której żałości nikt udać nie zdoła.

Leć wołać śmierci cichego anioła!

Powiedz mu, jak mi ciężkie życia brzemię,