Słysz, czuj, słuchaj woli mojej.
Tam, gdzie krzak brzoskwini stoi,
Znajdziesz dla się zapas wszelki:
Owoc kurzy, tłuszcz i mięso,
Jedz — aż uszy się zatrzęsą,
Ale opuść w dobry czas
Mnie i mego Gianni wraz.
Tu urwawszy zawołała:
— Gianni, spluń!
Gianni splunął.