— Ach, dobry przyjacielu — odrzekłem — drżę z obawy srogiego wyroku, który na mnie niezawodnie spadnie za grzech wielki, jaki popełniłem.
Duch zapytał mnie, jaki to grzech mam na sumieniu.
— Sypiałem tak często z kumą moją — odparłem — żem siły swoje zupełnie sterał.
Usłyszawszy to, duch roześmiał mi się w oczy i zawołał:
— Nie bój się, głupcze, bowiem tu o kumoszki nikt nie dba.
Słowa te całkiem mnie uspokoiły.
W tej chwili świt się uczynił. Duch Tingoccia rzekł:
— Bądź zdrów, Meuccio, dłużej pozostawać tutaj nie mogę.
Po czym zniknął.
Meuccio zasię usłyszawszy, że na tamtym świecie kumostwa pod uwagę się nie bierze, obiecał sobie żyć zgoła inaczej. Przypomniawszy sobie, ile razy w życiu od stosunków z kumoszkami się wstrzymywał, obawiając się za to kary na tamtym świecie, rozśmiał się sam z siebie i postanowił na przyszłość być pod tym względem rozumniejszym. Gdyby bratu Rinaldowi wiadoma była ta okoliczność, nie byłby potrzebował uciekać się do wybiegów logicznych dla skłonienia swojej kumy”.