Gdy kiedykolwiek je dla swej rozkoszy

Przywołam — dąży już na me spotkanie,

Cierpienie z serca, smutek z myśli płoszy.

A tak jest piękne, że nie znajdzie na nie

Stosownych pochwał ten, komu kochanie

Z podobną siłą w duszy się zagości.

Gdy wzrok oderwę od swojej postaci,

Tęsknota serce w piersiach rozpłomienia

I krew goręcej w żyłach mi szkarłaci.

Snów najtajniejszych oglądam wcielenia,