Wyśpiewać, zwierzyć ich nie mogę,

Skrywać je muszę w serca cieśni,

Bo gdyby się to jawnym stało,

Rozkosz się zmieni w męki srogie —

A dziś zachwyty me tak mnogie,

Że sto języków w ciągłym rozhoworze

Nigdy ich wszystkich wyliczyć nie może.

Któż by pomyślał, że tą dłonią

Tuliłem ją do serca drżący,

Ją, która wszystkim mi na ziemi!