Umierająca przezeń, przezeń żywa,

Płomieniom takim jakże się obronię?

Śmierć mnie wyzwolić jedna od nich zdoła,

Lecz próżno tęsknie czekam jej anioła,

By wstyd i żądzę zgasił w moim łonie;

Serce mi pęka, głowa żarem płonie,

A bóg wciąż jeszcze nie woła!

Miłości boże, wlałeś do mej duszy

Uczucia nadto, odwagi zbyt mało,

Serce me nigdy wyznać mu nie śmiało