Zaraz, panie. Otóż patryjarcha

Na górze Tabor przyrzekł mi pustelnię,

Jak tylko która będzie opróżnioną;

Tymczasem kazał przyjąć mnie w klasztorze,

Jako braciszka... Po sto razy dziennie

Do mej pustelni wzdycham, bo patriarcha

Wciąż mnie używa do spraw, co są dla mnie

Wstrętne... Na przykład...

NATAN

Kończcie, bracie, proszę.