Ryszard okazywał wysokie zaciekawienie.
— Najprawdopodobniej wchodzi tu w grę podświadome działanie telepatyi.
— Jak to rozumiesz? Czyżbyś przypuszczał, że ktoś wpływa na ciebie w ten sposób, że każe ci wykonywać ruchy, należące do osoby trzeciej lub nawet do samego nadawcy? A może są to gesty przezeń tylko pomyślane, czysto imaginacyjne?
— Niezupełnie, lubo jesteś blizkim mej hipotezy. Zasadnicza różnica między nami polega na tem, że ty przypuszczasz działanie wprost świadome, przedsięwzięte w pewnym celu, gdy ja przeciwnie sądzę, iż mamy tu do czynienia z wpływem najzupełniej nieświadomym. Co więcej, jestem głęboko przekonany, że mój nadawca zaprzestałby chętnie swych bezwiednych eksperymentów, gdyby wiedział, jakie mogą pociągnąć za sobą następstwa.
— Wybacz, lecz nie rozumiem. Jakto? Przecież sądzę, że przy telepatyi koniecznem jest świadome siebie i określone pod względem kierunku wytężenie woli czy myśli. — Nadający musi wiedzieć, na kogo działa.
— Niekoniecznie.
— W takim razie może przejąć depeszę ktokolwiek.
— Stanowczo nie. Nie ulega bowiem wątpliwości, że między obu stronami wytwarza się uprzednio stosunek bliższy uwarunkowany obcowaniem, uczuciami, wspólnością myśli, przeżyć. Stąd to nic dziwnego, że niejednokrotnie, bo już przedtem utorował sobie drogę podatną do przeprowadzenia operacyi.
— Jak więc wyobrażasz sobie działanie telepatyi w naszym względzie w twoim wypadku.
— Bardzo prosto. Oto pewne indywiduum myśli o kimś od dłuższego czasu w sposób niezmiernie intenzywny; ów ktoś wypełnia niemal zupełnie jego widnokrąg myślowy, wżerając się niepodzielnie w jego duchową dziedzinę. Rozważa się głęboko jego mowę, ruchy, fizyognomię, słowem całą istotę, pozwala się opętać całą jaźnią. — Przypuśćmy teraz, że ową osobę, która tak wszechwładnie opanowała danego osobnika, zna jeszcze ktoś drugi — ktoś pozostający z opętanym w blizkich stosunkach — a staniemy tuż przed progiem tajemniczej dziedziny telepatyi. Opętanie myślowe zacznie się zwolna, bez świadomego przyczynienia się nadawcy, przenosić na drugiego osobnika i uzewnętrzniać, n. p. w naśladowaniu gestów zamyślonego indywiduum.