— Królu, mam zaszczyt prosić cię o rękę królewny Nazzareny.
Władca spojrzał na młodzieńca wściekłym wzrokiem i milczał.
— Jeżeli zamierzasz milczeć, jeszcze dzisiaj wyjadę z królewną i zostawię was i waszych poddanych przysypanych ziemią aż po samą brodę.
Król popatrzył na Szczęśliwca, dostrzegł w nim młodego i pięknego chłopca, pomyślał, że ten młodzieniec jest od niego silniejszy i bogatszy, byłby zatem jego godnym następcą.
— Wasza Wysokość, proszę o rękę twojej córki.
— Zgadzam się — westchnął król.
— Przyrzekasz?
— Przyrzekam.
Za sprawą magicznej świeczki Szczęśliwiec zwrócił wolność wszystkim poddanym. Jeszcze tego samego dnia, zamiast wykonać okrutną karę, wyprawiono huczne wesele.
Przekład — Katarzyna Górka