Macocha wróciła do pałacu, a rankiem następnego dnia weszła uśmiechnięta do komnat trzech księżniczek, podczas gdy służki czesały ich faliste włosy.
— Córeczki moje — powiedziała czułym głosem — nauczę was nowej fryzury mojej własnej inwencji.
I zabrawszy grzebień z rąk dwórek, uczesała Doralice.
— Aua! Wyrywa mi mama włosy!
Uczesała Lionellę.
— Aua! Wyrywa mi mama włosy!
Uczesała Chiarettę.
— Aua! Wyrywa mi mama włosy!
Pożegnała pasierbice i wyszła z trzema włosami owiniętymi wokół palca wskazującego. Minęła ogrody, podwórza, doszła do obejścia, weszła do chlewu i swoimi upierścienionymi palcami wyrwała po włosku ze szczeciny trzech chrząkających świń.
Następnie wróciła do wiedźmy.