Od dawna już nawykłem do złego powietrza i do gorąca, jakie tu panowało — i nieustannie drżałem z zimna.
Dwóch więźniów już się kilkakrotnie zmieniło, ale ja nie zwracałem na to uwagi. W tym tygodniu uwięziony tu był jakiś złodziej kieszonkowy lub włóczęga, w następnym fałszerz monety lub paser407.
Com przeżył wczoraj, o tym dziś zapomniałem.
Wobec troski, jaka mnie gryzła o Miriam, wszystkie okoliczności zewnętrzne przybladły.
Jedno tylko zdarzenie wraziło mi się408 w duszę mocniej — nawet czasami jako karykatura prześladowało mnie we śnie.
Stałem na desce przybitej do ściany, aby patrzeć w górę na niebo — gdy poczułem, że jakiś spiczasty przedmiot ukłuł mnie w lędźwia, a gdym zbadał rzecz, przekonałem się, że to pilnik, który mi się w kieszeń wcisnął głęboko, między kort409 palta a podszewkę. Długo tam już pewnie tkwił, gdyż inaczej człowiek, który mnie rewidował, niewątpliwie by go dostrzegł, Wyciągnąłem go z kieszeni — i niebacznie410 rzuciłem na swój siennik. Gdym zeszedł z deski, pilnik zniknął — i ani chwili nie wątpiłem, że tylko Lois mógł go zabrać.
W parę dni później wyprowadzono go z celi, by go pomieścić o jedno piętro niżej.
Niewłaściwe to — powiedział dozorca więzienny — aby dwaj znajdujący się pod śledztwem i oskarżeni o tę samą zbrodnię — to jest on i ja — siedzieli w tej samej celi.
Z całego serca życzyłem sobie, aby się biednemu chłopcu — za pomocą pilnika udało wyzwolić z więzienia.