— Do dzielnicy żydowskiej. Na Koguci Zaułek. Czy jest w ogóle ulica, która się tak nazywa?
— Owszem, owszem. Jest — odźwierny uśmiecha się chytrze — ale zwracam uwagę, że z dzielnicy żydowskiej mało co pozostało. Wszystko domy nowo zbudowane.
— Nic nie szkodzi. Gdzie leży Koguci Zaułek?
Odźwierny grubym palcem wskazuje na planie miasta Pragi.
— Tutaj, proszę pana.
— A szynkownia „Loisiczek”?
— Tutaj, proszę pana.
— Proszę mi dać duży kawał papieru.
Zawijam w ten papier kapelusz Pernatha. Rzecz dziwna: jest prawie nowy, nieposzlakowanie czysty, a jednak tak kruchy, jak gdyby był odwieczny i prastary.
Po drodze przedkładam502 sobie: