Bez pomocy magnatów.
Po szeregach jaśniały
Karazye, czapeczki,
Do każdego się śmiały,
Kieby łanie dziéweczki.
A Bartosz nad wszystkiemi
Jaśniał jak dąb wspaniały,
Bo w Krakowskiéj téż ziemi
Nikt nie dorósł mu chwały!
Raz, pamiętam, z wieczora
Bez pomocy magnatów.
Po szeregach jaśniały
Karazye, czapeczki,
Do każdego się śmiały,
Kieby łanie dziéweczki.
A Bartosz nad wszystkiemi
Jaśniał jak dąb wspaniały,
Bo w Krakowskiéj téż ziemi
Nikt nie dorósł mu chwały!
Raz, pamiętam, z wieczora