Albo ze łzawém okiem drzącą ręką skréśli

Jakieś czarne, złowróżbe, niepojęte myśli.

Kiedy zniszczenie zalegnie krainy,

Smutnym się ozwą jękiem puste okolice,

Ustaną śpiewy, zamilkną świątnice,

Tęskność osiędzie powabne doliny;

A jak tylko daleko sięgnąć może oko,

Ciągną się puste poła długo i széroko.

Lecz się znowu na wiosnę trawa ściele łanem,

Znowu barwą nadziei przyodziéwa ziemię,