ANTONI

nie odrywa się już od tego spojrzenia; ciekawość Diabła go porywa. Trwoga rośnie, a razem rośnie ciekawość.

Gdybym go jednak zobaczył... gdybym zobaczył!

potem w spazmie gniewu

Zgroza, jaką czuję, wyzwoli mnie od niego na zawsze!

Chcę go zobaczyć.

Pokazuje się noga racicowata.

Antoni żałuje.

Lecz diabeł już go porwał na rogi i unosi w powietrze.

VI