Rośliny już się teraz nie różnią od zwierząt. Polipy, podobne do sykomorów, mają ramiona w gałęziach.

Antoni sądzi, że spostrzegł gąsienicę śród liści: to motyl, co ulatuje. Wstępuje na kamyk, szarańcza ruda wyskakuje. Owady podobne do listków róży przybierają krzaki, szczątki jednodniówek tworzą na ziemi śnieżną warstwę.

A potem rośliny zlewają się z kamieniami.

Kamienie są podobne do mózgów, stalaktyty do piersi, kwiaty żelazne do tkanin z malowidłem twarzy.

W ułamkach lodowisk widać wykwity roślinne, podobieństwa krzaków i muszel, tak iż nie wiadomo, czy to są ślady tych rzeczy czy też rzeczy same. Diamenty błyszczą jak oczy, minerały pulsują.

I już się nie lęka.

Kładzie się na twarz, opierając na łokciach i z zatrzymanym oddechem spogląda.

Owady niemające już żołądka dalej jedzą, wyschnięte mchy rozkwitają na nowo, członki, których brakło, odrastają.

Wreszcie dostrzega drobne masy kulkowate wielkości głowy od szpilki, otoczone rzęsą dokoła. Poruszają się wibracyjnie.

ANTONI