— Idź tam, schowaj się, gotówem stracić przez ciebie moje miejsce, schowaj się, uciekaj!
Dyrektor słysząc te szepty zapytał:
— To pan tam sam nie jesteś?
— Ale tak panie Grabu.
— Ależ nie, bo pan rozmawiasz.
— Przysięgam panu że tak, panie Grabu.
— Zaraz się sam o tem przekonam — odrzekł stary nudziarz, i zamknąwszy drzwi na dwa spusty zeszedł po świecę.
Młody człowiek, tchórz jakich dość na świecie, stracił głowę i jak się zdaje wpadłszy nagle w wściekłość, wołał ciągle na nią:
— Schowajże się gdzie przecież, żeby cię nie znalazł. Przez ciebie stracę chleb na całe życie! Przez ciebie na nic cała moja karyera! Schowajże się gdzie przecież!...
Dał się słyszeć odgłos klucza obracanego w zamku.