— Cóż ci winni takiego? Co do mnie, są mi oni zupełnie obojętni.

— Tobie zapewne że tak, ale nie mnie, który ożeniłem się z Angielką.

Stanąłem i mało brakowało a byłbym mu się w nos roześmiał.

— Cóż tam do dyabła! Opowiedz no mi o tem. Jesteś przez nią nieszczęśliwym?

Wzruszył ramionami:

— Ściśle biorąc, nie.

— Jest zatem... zatem... ci niewierną?

— Na nieszczęście nie. Byłby to powód do rozwodu i pozbyłbym się jej na zawsze.

— Teraz nie rozumiem cię wcale.

— Nie rozumiesz? Wcale mnie to nie dziwi. Otwarcie mówiąc, nauczyła się po francuzku. O nic innego nie chodzi. Zresztą posłuchaj: