Ksiądz spostrzegł go i zawołał wesoło:
— No, mój drogi chłopcze, sprawa twoja jest załatwiona.
Cezar nieśmiało przemówił:
— Załatwiona!... Czy to możliwe?
— Tak mój chłopcze, — choć nie bez trudu — Co za stary nudziarz ten twój ojciec!
Wieśniak powtarzał: Niemożliwe, niemożliwe!
— Tak, tak! — mój chłopcze. Przyjdź do mnie jutro w południe dać na zapowiedzi.
Cezar pochwycił gorąco rękę proboszcza, ściskał ją, wstrząsał, pocierał, bełkocząc:
— A więc to prawda, prawda! Księże proboszczu... słowo honoru, zobaczy mię z pewnością ksiądz proboszcz, w niedzielę na kazaniu.