Gabryela czytała, wsparta na poduszkach. Podniosła głowę i bojaźliwie zapytała:
— A, to ty, nareszcie? Cóż ci takiego było?
Nic nie odpowiedziałem. Z pewnością siebie rozebrałem się i zająłem napowrót, tryumfująco miejsce, które tak niedawno haniebnie opuściłem.
Gabryela była zdumiona i przekonana, że użyłem jakiegoś tajemniczego środka.
I teraz, przy każdej sposobności mówi o sposobie Rogera, tak jakby mówiła o jakimś niezawodnym naukowym zabiegu.