Zjawiła się stara, pomarszczona i pokręcona wieśniaczka i zapytała:
— Hę? A co tam?
— Nie będę dziś w domu na kolacyi.
— A gdzież to jegomościu będziecie jedli?
— Z panami huzarami.
Miałem ochotę powiedzieć, żeby przyprowadził tę wiedźmę, już dlatego samego, żeby zobaczyć minę Marchas. Nie śmiałem jednak.
Natomiast zapytałem:
— Czy pomiędzy parafianami pozostałymi w wiosce niema nikogo z mężczyzn lub z kobiet kogo mógłbym także zaprosić?
Wahał się chwilę, namyślał i oświadczył:
— Nie, nikogo!