Śmierć patrzała na nią.
— Więc czegóż chcesz? — szepnęła. — Czy mam ci oddać dziecię, czy zanieść je do kraju nieznanego, dalekiego?
Wtedy matka upadła na kolana i modliła się płacząc, z wzniesionymi ku niebu rękoma:
— Nie słuchaj mnie, o Boże! Ja nie wiem co dobre, ja nie wiem, czego pragnę. Niech się stanie wola Twoja!
I uleciała śmierć z duszą dziecięcia w kraj daleki, nieznany...