— Już urodzenie moje poświęciło mnie na to! — odezwała się. — Można mnie ganić, ale dużo mam także na swoje usprawiedliwienie, gdyby takiego potrzeba. Całe istnienie moje jest grzechem młodości, a jakie nasienie, taki bywa owoc!
— Jakaż będzie twoja przyszłość? — zapytał.
— Ta sama, co tysiąca innych — odpowiedziała — życie, życia nie warte; alem przecież i ja żyła, chociażby tylko jedną dobę. Czułam się swobodną, nawet wtenczas, gdy najwięcej mnie dotknięto i dopiero w tej chwili wzrok pański wywiera na mnie wrażenie, co wiąże moją wolę. Świat nie widzi we mnie pańskiej córki, nawet i sam nie wierzysz, że nią jestem! tak jest, jam tylko obcą, której pan świadczyłeś niezasłużone dobrodziejstwa, a więc mogłeś wymagać, bym mu była posłuszną; alem ja nią nie była, więc cofasz się ode mnie. Drogi nasze rozchodzą się. Każdy błąd, każdy grzech pociąga za sobą swoją karę, — niechże i ja dźwigam moją. O jedno tylko jeszcze dobrodziejstwo upraszam pana w dodatku do tych dawniejszych, — o to, żebyś udawał, iż mnie nie znasz!
Stanęli obok drzewa; głos doktora przywołał ich.
— O zdanie świata nie dbam! — rzekła Naomi — ale o pańskie, — tak jest! przed nim rada bym stanąć tak samo, jak stoję przed własnym mym sumieniem!
— Idą! — rzekł hrabia, widząc zbliżających się poetę z doktorem.
— Sprzeczaliśmy się! — zawołała Naomi z uśmiechem na twarzy — pan hrabia mały ten kwiatek nazwał fiołkiem, a ja powiadam, że to tylko dzikie bratki! — i wskazała na kwiatek rosnący tuż pod trawką.
— W ogrodach — rzekł Kastelli — kwiatek ten dochodzi do rzadkiej piękności. Niemcy zowią go macochą40, choć zaprawdę nie wiem, dlaczego, bo się natura wcale z nim jak macocha nie obeszła.
— Dziwna to rzecz — rzekła Naomi — że zawsze tylko mówią ludzie o złych macochach, a nigdy o ojczymach!
— Bo ich może jedyną wadą bywa zbyteczna słabość — rzekł hrabia.