raptem mi, wiecie, garść grubego piachu,

niby grad, w oczy prysnęło kurzawą,

że naraz wszystko: okno, łotr, świat cały,

zdawało mi się — Bóg mnie skarż, gdy kłamię!

w jakiś się bez dna wór wraz ze mną sypią!

ADAM

Ha, tam do kata! I któż to był taki?

RUPRECHT

Lebrecht!

ADAM