Ale na szczęście ni karku, ni krzyża,

ani też innych nie złamałem członków,

tylko żem draba już dosięgnąć nie mógł.

Więc się podnoszę i przecieram oczy,

a ta tu ku mnie podchodzi i: „Boże!

Co ci to — krzyczy — co ci, mój Ruprechcie?”

Więc jak nie machnę nogą! Ano szczęście,

żem jeszcze wówczas, gdzie kopię, nie widział!

ADAM

Niby przez piasek?