bo gdy do izby weszła pani Marta

i gdy do góry podniosła swą lampkę,

a ona tam jak ten listek dygoce,

że, żal się Boże! — ona, co tak śmiele

patrzała zawdy w świat — tak myślę sobie:

Ślepym, bom ślepy, wola widać boska!

I byłbym sobie gały wyrwał z oczu,

aby tam nimi już, kto chce, grał w gałki.

EWA

O niegodziwcze, nie wart, żebym...