dowodził mi, że atest taki właśnie,

w którym się stwierdza chorobę udaną,

od wszelkiej służby Ruprechta uwolni.

Uczył, zapewniał i do mej komory

wkradł się, by atest, mówił, wygotować,

potem zaś z takim żądaniem bezwstydnym

zwrócił się do mnie, że usta dziewczęce

nigdy by tego powtórzyć nie śmiały.

BRYGIDA

A to mi, patrzcie, hultaj, oczajdusza!