„Wielki Boże! — krzyknę

Kwiat ludu — mówię — młody do Batawii,

na ową wyspę tam straszliwą, kędy,

gdy okręt się z daleka już przybliża,

jedna część ludzi drugą grzebie w morzu!

Toć to nie pobór — mówię — jest rzetelny,

lecz podstęp jeno, oszukaństwo czyste!

Kraj się z najzdrowszej okrada młodzieży,

by ją za pieprz i muszkat przefrymarczyć!

Podstęp za podstęp! Sprawcież mi więc — mówię