EWA

„I jakiż to, mój sędzio — mówię — sposób?

Czyli myślicie, że gdy matka śpią już,

ja do komory wejdę z wami? Ale!

Nic z tego — mówię — mój sędzio, nie będzie,

przecieście o tym wiedzieć mogli z góry”.

„Ano — powiada — jak chcesz, jak chcesz — mówi. —

Na inny zatem raz odłożym sprawę.

Za pięć, za sześć lub osiem dni powrócę”.

„Chryste! — powiadam — za osiem dopiero,