on złożył na stół inkaust, pióro, atest,

przysunął stołek, do pisania niby,

że myślę sobie — siędzie teraz, ale

on ku drzwiom idzie, rygiel w nich zasuwa,

chrząknie raz, drugi, po czym surdut zdziewa

i z wolna z głowy perukę zdejmuje,

a że głowicy drewnianej nie było,

więc ją na dzban zawiesza, com go sobie,

by wyszorować, na gzyms postawiła.

Zdziwiona pytam, co to wszystko znaczy,