w oczach mi światła zielone migają,

chwieję się, trzymam się łóżka, gdy naraz

on sam jak długi z okna bęc! upada.

Myślałam se, że żyw już nie powstanie,

więc: „Chryste! — wołam — Zbawicielu świata!”

I skoczę k niemu, i chylę się nad nim,

i tak w ramiona biorę go najczulej,

i: „Co ci? — pytam — co ci to, Ruprechcie?”

Wtem on...

RUPRECHT