Dajcież jej pokój! Smok to istny! Tata!

Nie ten dziurawy dzbanek ją tak kole,

jeno nasz ślub, co roztłukł się wraz z dzbanem.

Gwałtem by teraz chciała go zdrutować,

lecz ja wam, tata, jeszcze raz przysięgam:

sam ścierką będę, gdy tę ścierkę wezmę!

MARTA

A to mi gamoń! Ja tu ślub drutować?

Ślub niewart dzbana, choćby nie rozbity,

niewart, powiadam, czerepa jednego.