do Ewy:

Precz! Nie mówiłam? Jeszcze cię lżyć będzie

ten gbur przeklęty! Pan kapral Drewnoga

oto człek godny, oto mąż dla ciebie —

kij ci on w wojsku dzierżył, jak się patrzy —

a nie ten wałkoń, co mu kark wnet poczną

kijem garbować! Dzisiaj zrękowiny,

dziś jeszcze ślub, a choćby nawet chrzciny,

wszystko mi jedno! I na śmierć mą zgoda,

byleby rogów zuchwałości przytrzeć,