Tak osobliwa stoisz, skamieniała,
Jak gdybyś nagle dziką i obrzydłą
Twarz poza mymi plecami ujrzała,
Którą ci grozi szkaradne straszydło!
Wszak słyszysz, że to płód tylko snów...
Co?... Albo może?... Jest?... Naprawdę?... Mów!
Gdzie jest Meroe... Megarys?...
Ogląda się i nagle spostrzega Achillesa
Ohydo!
Jego to postać za mną stoi żywa.