„Ona” zaproponowała gwiazdkę — „On” listy.

Zrazu230 usłyszał odmowną odpowiedź: mama by się gniewała! — zobaczono by w domu — nie można.

„Jego” to nie zraża. Będzie pisywał poste-restante231 pod zmienionym adresem.

Boże! Któraż osiemnastoletnia dzieweczka oparłaby się podobnej pokusie? Wszak odebranie jednego takiego listu pasuje na bohaterkę romansu. Jaki urok tajemniczości otacza osobę, która ma prawo rozerwać kopertę nie pod jej nazwiskiem zaadresowaną.

Więc zgoda! Będą pisywać do siebie skrycie. „On” jej przyśle kiedy niekiedy wiersz jaki, przetłumaczył tak ślicznie: Deine weissen Lilienfinger Heinego, a „Ona” tak lubi poezję!

Tymczasem pociąg, zatrzymawszy się kilka minut na stacji, odchodzi i długi wąż wagonów z unoszącym się nad nim brudno opalowym okrętem dymu, przesuwa się szybko przed ich oczyma.

Oni patrzą za nim i myśl jednaka rozpala ich młode wyobraźnie.

— Czy wie pa... czy wiesz, najdroższa, czego ja bym pragnął najbardziej w tej chwili? — pyta „On” (mówi już do niej „ty”, a nawet popisuje się rad z tą poufałością).

— Czego? — odszeptuje panienka nieśmiało, rumieniąc się ogromnie na myśl, że może tego samego, co ona.

— Oto, żebyśmy mogli tak pojechać tym pociągiem, razem, we dwoje tylko, daleko... daleko... Ach! Jaka piękna musi być taka podróż!... Jak piękne życie tych, którzy w ten sposób podróżować mogą...