W kwadrans potem zaszumiało jedwabiami i wbiegła baronowa.

Niesłychane zdziwienie odbiło się na jej twarzy.

— Co to?! Jakaś... nowa szopka?

Lucia podłożyła ręce pod głowę i patrzyła na matkę spokojnie.

— Luciu: co to znaczy?...

— Jestem nieubrana, widzi mama.

— Ale raut... Już się zjeżdżają.

— Nie wyjdę.

— Co?!

— Nie wyjdę dziś.