— I... dlaczego?...

— Żartujesz ze mnie, Waldy? — odrzekła sucho.

On rzucił cygaro.

— Nie żartuję, lecz uważam, że Słodkowce są dla ciebie zabójcze. Powinnaś wyjechać.

Spojrzała na niego wystraszonym wzrokiem.

— Dokąd?

— Aby z Słodkowic! Ja zaopiekuję się dziadkiem, ty zaś pojedziesz z babką Podhorecką do Paryża. Lubisz ją, prawda? Ona bardzo tego pragnie. Wyjeżdża na całą zimę.

— Ja nie pojadę — stanowczo rzekła Lucia.

— Nawet gdyby cię o to prosił dziadzio?...

— Nawet wtedy. Dziadzio mnie przed rokiem z mamą wysyłał za granicę, jednak nie pojechałam.