— Mama?... Mama bawi się wybornie, ciągle karnawałuje. Szuka jakiejś szansy czy wrażeń południowych. Trzęsienie ziemi nie wystarcza. Nowa mania. Zresztą prowadzi sensacyjną sprawę, to również ją niezmiernie bawi.

— Jaką sprawę? — spytała Lucia.

— Rozwodową... książąt Zanieckich — odrzekł Brochwicz.

— Jak to?! Więc ta... Melania... zawsze jest razem z mamą?...

— Jak dotąd, stale.

— I Barski?...

— Tak! Ojciec głównie dąży do zgnębienia zięcia.

— Dobrany trójkąt. Szkoda mi tylko Zanieckiego — mówił ordynat.

Lucia zwiesiła głowę, gniew drgnął w jej zsuniętych brwiach.

— Jak można!? Jak można?... Mama z Barskimi? — szepnęła ze zgrozą.