Waldemar popatrzył na nich zdziwiony.

— Cóż mnie tak oglądacie?

A Trestka palnął na głos:

— Oni mają un pressentiment230, że w tej gonitwie trafią na przeszkodę.

— Jaką mianowicie?

— W osobie pańskiej, którego kopia ma szanse zwycięstwa.

Waldemar wzruszył ramionami, puścił kłąb dymu i odrzekł obojętnie:

— W takim razie jesteście plus royalistes que le roi231. Posądzacie mnie o zamiary, jakich nie mam.

Słowa te zrobiły wrażenie.

Książę Zaniecki miał ochotę dziękować Waldemarowi, ale zdołał powstrzymać wybuch wdzięczności. Uważał, że dla utrzymania się w tonie prawdziwego lorda należy zachować zimną krew zawsze i wszędzie.