Trestka pokiwał żałośnie głową.

— On może być pewny!

Po odejściu ordynata książę Giersztorf zwrócił się do pań:

— Przeszkodziliśmy paniom w ekspertyzie, ale z ordynatem rozmawia się tak ciekawie, że chyba i panie nie są zbyt poszkodowane?

— Odetchnęłyśmy, zawdzięczając panom — rzekła uprzejmie baronowa Elzonowska.

Książę zacierał ręce.

— Ale ordynat! — mówił, kręcąc głową. — Gdyby nam więcej takich, lecz...

Książę machnął ręką w sposób wiele mówiący.

XXVI

Na wielkim placu popisowym, w środku wystawy, zebrały się tłumy publiki. Miał być wyścig hipiczny. Dokoła bariery otaczającej hipodrom271 falował gęsty wianek strojów męskich i kobiecych. Poza tym ruchomym i barwnym pasem wznosiły się trybuny, udekorowane w festony i chorągiewki. Bliżej wysunięte loże błyszczały świetnymi ubiorami pań, szumiąc z lekka gwarem rozmów, przeważnie prowadzonych w językach cudzoziemskich. Zebrała się tu sama arystokracja — wyborowe towarzystwo, strojne, rozbawione, z pewną odrębną cechą, znamionującą wysokie sfery.