— Wszystko to robi na mnie wrażenie szopki, zupełnie zbytecznej. Jeśli sądzą, że przestraszą ordynata, czeka ich zawód.
— Ja natychmiast odejdę, skoro tylko przyjedzie — odpowiedziała panna Rita. — Nie mogłabym spokojnie słuchać.
— Owszem, to będzie ciekawe. Oni myślą zaimponować ordynatowi, lecz stanie się przeciwnie. Przykro mi tylko, że Franio tak wyraźnie akcentuje swoje contra w tej mało szlachetnej awanturze.
— Więc książę jest aż tak przeciwny małżeństwu ordynata? Dlaczego głównie?
— Prawdopodobnie idzie w ślady matki, dla tradycji. Dziwię się i mamie, nie posądzałam jej o tyle fanatyzmu.
— Bo to się najczęściej uwydatnia w takich właśnie faktach.
Księżna wskazała oczyma panią Elzonowską.
— Albo Idalka! Ona mnie oburza. Agituje przeciw Rudeckiej najgorliwiej.
Panna Szeliżanka skrzywiła usta lekceważąco.
— Ech! Idalka! Jej głównie żal Barskiej, dla której ma niezrozumiałą sympatię. A może liczyła na jakiś piękny cadeau32 za wyswatanie. To do niej podobne.