Ale Waldemar pięknym, lecz dumnym ruchem zwrócił głowę do księcia i zapytał wesoło:
— Doprawdy? I jakież to względy? Bardzom ciekaw.
Książę Franciszek utkwił w twarzy pytającego nieprzyjemny wzrok.
— Ordynacja ma swoje prawa wyłączne, które w danym wypadku można wypośrodkować. Jak majątki objęte ordynacją są zawarowane i przez to stają się nietykalne, tak samo i... i...
Książę zająknął się.
— I sam tytuł ordynata zmusza do pewnych obowiązków... że tak powiem... tytularnych zobowiązań.
Książę najwidoczniej nie wiedział, co mówić.
— Paradoks! — szepnął dość głośno pan Maciej.
Waldemar uśmiechnął się lekceważąco.
— Tytularnych zobowiązań? Zapewne. Ale nie tyczą się one wyboru żony.