Waldemar to zauważył.
Pochylił się do niej i szepnął:
— Jesteś niespokojna. Czy mogę wiedzieć powód?...
Odchyliła głowę i rzekła cicho:
— Niech pan patrzy... — wszystkie loże przepełnione.
— Widzę, arystokracja przelewa brzegi. Ale cóż nas to obchodzi?
Stefcia spuściła oczy.
— Czy to cię dręczy?
— Tak — odrzekła szczerze. Nie umiała przed nim nic ukrywać.
Waldemar wziął jej rękę.