— Groźny!... Ale niech się pan nie przeraża. Myślę, że to może przesilenie.
Odciągnął ordynata na bok i patrząc bystro w jego poruszoną twarz, spytał szeptem:
— Panie ordynacie, proszę o parę szczegółów.
— Służę panu.
— Ślub państwa miał odbyć się wkrótce — tak?
— Ósmego czerwca.
— Więc już w tę sobotę. Dziś mamy niedzielę. Czy dawno widział pan narzeczoną ostatni raz?
— Przed trzema tygodniami.
— Była zupełnie zdrowa?
— O tak, tylko nieco bledsza niż zwykle. Co profesor przypuszcza... jaki powód choroby?...