— Proszę to zawiesić jako wotum na ołtarzu w tutejszym kościele — rzekł, ściskając rękę księdza.
Staruszek odrzekł serdecznie:
— Dobrze, zawieszę te perły na ołtarzu, przy którym ją zawsze komunikowałem107.
Waldemar ze ściśniętym sercem prędko odszedł.
XXXIV
Po powrocie do Głębowicz odbyła się uroczystość założenia fundamentów pod szpital i ochronę imienia Stefanii — w Słodkowcach.
Okolica patrzała na to z niemym podziwem.
W parę dni potem w zamku glębowickim zawrzał ruch niepowszedni, rozbijano jakąś pakę, po czym kilku służących i olbrzymi Jur nieśli po schodach wielki przedmiot okryty pąsową makatą. Ordynat szedł naprzód i otworzył salę portretową.
Zdjęto aksamitną zasłonę z prawej strony od portretu Gabrieli Michorowskiej. Wyjrzała dębowa ściana, co niegdyś tak niemile dotknęła Waldemara swą pustką. Zaczęło się stukanie, huk młotów rozbrzmiał echem po sali.
Wstrząsnęły się portrety.